12 maja 2006
Pewnemu 66-letniemu Niemcowi skradziono rower – nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak tego typu „zaginięcia” zdarzają się niemal na każdym kroku, ten rower jednak miał swoją historię. I to nie byle jaką – właściciel kupił go w 1962 roku i od tego czasu jeździł na nim po świecie. W sumie uzbierało się tego 540 tysięcy kilometrów przebytych dróg.
Rower-senior służył 44 lata, ramy oklejone były dziesiątkami nalepek ze wszystkich stron świata, był na bieżąco remontowany, czyszczony – jednym słowem dopieszczany, jak tylko się da. Do katastrofy doszło w Wielkiej Brytanii na jednym z biwaków. 66-latek – jak to ma od dziesiątków lat w zwyczaju – poszedł spać do namiotu. W nocy ktoś zwędził zasłużony pojazd.
Niemiec gotów jest zrobić wszystko, aby odzyskać swój jednoślad, który podobno miał swoją mechaniczną duszę – jak na razie starania podróżnika nie przyniosły pożądanych efektów. Redakcja lokalnej angielskiej gazety "Portsmouth News" postanowiła wynagrodzić starszemu panu stratę i ufundowała mu nowy rower z biura rzeczy znalezionych. To jednak nie ten sam – na poprzednim 66-latek okrążył czterokrotnie kulę ziemską (540 tys. km), w 1999 roku został też wpisany do Księgi Rekordów Guinessa jako najczęściej podróżujący człowiek.Źródło: gery.pl
Tyle czasu na jednym rowerzyku - fajnie, też tak chcę. Ale w porównaniu z tym gościem to jeszcze trochę mi zostało żeby objechać chociaż raz Ziemię. A jak coś się stanie z moim sprzętem to zwrócę się o wsparcie do TO albo spróbuje swoich szans za rok w losowaniu podczas rajdu OKO.
A może byśmy tak spróbowali, jakiś "mały" rajdzik albo coś...
nieźle cięgnie po schabach, a w owej wiosce w las na poziomki i na łączke w trawce poleniuchować.

- mam nadzieję, że więcej takich fajnych razy będzie.
wypadają ale ogólnie jest spoko.
U Wentyla pod blokiem okazało sie że to szprycha się wycieła
, już druga, i 20 zeta pójdzie. 