Wylądowałem w warszawie. Nie mogłem od dłuższego czasu się tego doczekać ale zmieniłem zdanie. Dobrze, że już zaczęła się praca :D w weekend wykłady i jakoś to będzie. Okazało się, że kumple z liceum mieszkają na tym samym osiedlu co ja, już jest z kim piwo wypić ;)
Szkoda, że tu gdzie mieszkam nie mogę połączyć się z jakimś netem bezprzewodowo… a 200 metrów dalej jest bez problemu, i weź tu lataj i szukaj… Ratuje mnie to, iż hotspot mam w pracy do bólu.
Troszkę wolnego, a dokładniej jeden dzień i wpadłem od razu w rodzinne strony, w stolicy zdążę się jeszcze nasiedzieć, jutro z samego rana wracam.
Mam nadzieję, że jakoś dam radę
Wakacje się skończyły co dla niektórych... Ja ciągle jeszcze mam, jedyne i niepowtarzalne, najdłuższe w czasie swojej edukacji.
Jako takich wakacji to nie miałem, praca i te sprawy... Już niewiele mi pozostało pracować i mieszkać w rodzinnym mieście, Czy dobrze czy źle to się okaże, ale trochę szkoda, zawsze coś się działo i było wesoło jak nie w owej pracy to poza nią.
Dziś nockę miałem, piątek i sobota są najgorszymi dniami pracy na stacji paliw gdzie jest fast food. Jak zawsze panowie policjanci wpadają na kawkę bądź też herbatkę... Do 1 w nocy było trochę niedobitków chcących piwo i hod-doga... Godzina 3 z hakiem jak już wszystko się uspokoiło, gdy przyszedł czas na jazdę na szmacie przyszło dwóch gości, jeden wziął kupił dwa piwa, drugi stał przy kasie i coś motał... Schowł sobie do kieszeni nakładki wibrujące Durex play, na prośbę pokazania zawartości kieszeni wyjął jedną... Gdyby to był batonik pewnie nikt afery by nie robił, ale za alkohole, prezerwatywy, papierosy i wszystko to co jest za kasą bądź obok ponosimy odpowiedzialnośc finansową. Kieszeń była nadal wypchana, a na półce braki, a gościu się upierał że nic nie ma, włączyliśmy "napadówkę", kumpel ustał w drzwiach, ja za telefon 997 krótka rozmowa z oficerem dyżurnym, rzucone hasło (tutaj nazwa firmy w której robię), minęła może 1 min, na parkingu zaroiło się od radiowozów niczym na amerykańskim filmie, prawie od razu przyjechała ochrona - zawsze są po około 6 min, teraz byli po 2. Niestety amator wrażeń seksualnych zwątpił w swoje szanse, opróżnił kieszenie - wysypał 5 gadżetów i pod osłoną nocy uciekł w stronę pobliskiego marketu. Czy go znaleźli czy nie okaże się jak po weekendzie pójdę do pracy...
Nigdy nie miałem zaufania do policji itp. i zastanawiam się czy reakcja była natychmiastowa ze względu na "kawę" czy chęć wykazania się...
Rzuciłem truskawkowy biznes... Nie podobał mi się brak grafiku i niewiedzą kiedy znów do roboty, czekanie na telefon czy zadzwonią czy nie itp. W poniedziałek skoczę po zapłatę i finito.
Zamieniłem truskawki na biznes paliwowy na jednej z pobliskich mi stacji. Po pierwszych czterech godzinach "pracy" polegającej na szkoleniu się, pogłębianiu wiedzy z zakresu ppoż. i bhp, zwiedzaniu studzienek i składaniu autografów na stercie papierów nie zapominając oczywiście o kawie dorobiłem się spodni i dwóch koszul oraz oczywiście długopisu. We wtorek zaczynam już na poważnie. Jak będzie to się okaże ;)
Wczoraj poszedłem pierwszy raz do roboty. Na pierwszy rzut trafiła się trzecia zmiana czyli od 20 do 4 dziś to samo prawdopodobnie – czekam na telefon, jak zadzwoni znaczy, że wolne...
Poszedłem, zameldowałem się u brygadzisty, dostałem wypasiony, zielony trochę podarty zestaw ciuchów - kurtka, spodnie (dobrze że mają szelki bo bym zapewne zgubił), trendy czepek z firanki i wełniane zimowe cienkie ale ciepłe rękawiczki stanowiące ostatni szyk mody na nadchodzący sezon jesień-zima i oczywiście słuchawki jak czołgisty służące zarówno jako nauszniki :D
Dotarłszy na halę i do swojej maszynki zostałem wtajemniczony w zasady działania urządzeń i tego co robić. Bierzemy papierowy worek, podpinamy do wielkiego lejka odmierzającego 25 kg mrożonych truskawek w plasterkach, po napełnieniu worek odpada, łapiemy za maszynkę do szycia i zszywamy, tak powstały pakunek rzucamy na detektor metalu, a następnie na paletę. Oczywiście zadania są podzielone pomiędzy trzy osoby.
O północy przyszła pora na wymarzona przerwę w czasie której mamy do dyspozycji na stołówce dwa czajniki, mikrofalówkę, zmywarkę, full truskawek do skonsumowania, mineralną i przy odrobinie szczęścia już zaparzoną kawkę bądź herbatkę czekającą na wypicie.
Pierwszym pytaniem przed wyjściem na przerwę było "jarasz zioło?" Niestety nie, po przerwie już wiedziałem o co c'mon - ziomy wrócili pełni energii jak nowo narodzeni :p
Pierwsza noc jakoś zleciała, zacząłem robotę jak było widno, skończyłam jak było widno wraz z bólem rak i nóg. Ogólnie atmosfera spoko jak na pierwszy dzień... Po zwleczeniu się z łóżka panujące uczucie nieprzydatności i wrażenie, że było się wczoraj na ostrym balecie z dużą ilością alkoholu... Zobaczymy jak będzie dalej.