19 lat minęło - chyba stary się robie :8
Przeżyłem około:
  • 6940 dni
  • 166560 godzin
  • 9993600 minut
  • 599616000 + 1, 2, 3, 4... sekund
  • A dziś lekko boli mnie głowa ;)
    Nie mogliśmy się wszyscy doczekać, każdy żył tylko jedną myślą, przez ostatni tydzień nic innego poza nią nie istniało. Czasami chciało się bardziej, czasami mniej, a momentami nawet wcale.
    Przyszedł w końcu oczekiwany dzień 06.01.2007 i rzucone zostało hasło: "Poloneza czas zacząć", wszystko już było jasne, ruszyliśmy rytmicznym krokiem przed siebie rozpoczynając bal życia.
    Część oficjalna nie była długa, szybko zleciała. Potem wszyscy ruszyli na parkiet. Muzyka mieszana, od polskich starych klasyków poprzez disco polo do dyskotekowych hitów. Świetna do tańca jak i do śpiewania. Dowodem zdarte gardło i obtarte stopy.
    Oczywiście wielkie podziękowania dla wspaniałych pań szatniarek i sprzątaczek za kontrabandę, bez nich nie było by tak samo... Ochrona była jak na lotnisku ale daliśmy radę.
    Jedzenie nie było zaskakujące ale też bez tragedii.

    Bal się skończył, pozostają już tylko wspomnienia, zdjęcia i filmy i ta kręcąca się łezka w oku na sama myśl.


    Jakby nie spojrzeć wakacje dobiegły końca. Były to najlepsze wakacje jakie miałem do tej pory pomijając fakt, że nie oddalałem się od miejsca zamieszkania na więcej niż 200 km, każde kolejne będą jeszcze lepsze - co roku tak jest :D
    Ilość wypitego piwa itp. była w tym roku również rekordowa, oczywiście to dieta w stylu mało, a często.
    Poznało się trochę nowych ludzi, z innymi odnowiło się znajomości po x latach.
    Trochę powoziłem dupsko furką... dlatego rower częściowo już w odstawkę idzie - tylko troszkę ponad 1000 km nim zrobiłem w wakacje.
    Wakacje oficjalnie zakończyłem wczoraj. Wypad ze sprawdzoną ekipą na koncert Markowskiej i zabawa pod strzechą zakończona bólem głowy i leciutkim syndromem dnia wczorajszego... - czyli udanie ;)

    Pozostało tylko czekać kolejnych wakacji, które zaczną się praktycznie juz od maja i będą najdłuższe i prawdopodobnie najlepsze ze wszystkich...



    Lecz ciągle po głowie mi chodzi taki motyw:
    Że jeszcze tylko:
    Wrzesień, październik, listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec i...
    Wakacje, znów będą wakacje
    Na pewno mam rację wakacje będą znów.



    W ten weekend byliśmy z Ravem w Elganowie. Pomijając fakt, że słońca nie było zbyt wiele, nikt się nie spodziewał, że załapiemy się na wyjazd na country do Mrągowa.
    Po obiadku pakujemy się w Suzuki Grand Vitara, za fajerą Hiszpański luzacki ksiądz, fura z zewnątrz elegancka, w środku ciasno, wysoko i twardo jak w czołgu, w trasie przypomina trochę kolejkę górską na wesołym miasteczku. Zajechaliśmy do Mrągowa, samochód zostawiliśmy u „sołtysa” i w drogę z buta na miasto.
    W centrum tego małego city ciasno jak cholera, dużo ludzi (średnia wieku do 30 lat, starsi też się zdarzają), fajne bryki i motorki na ulicach, radiowozów z przyjaźnie nastawionymi policemenami też sporo :p. Idąc ulicami i nie mając browarka w ręku czuliśmy się inni, standardem wczorajszego wieczoru było piwo (królował Harnaś i Specjal). Dziewuchy mające rozmiar biustu mniejszy niż duze B i bez dekoltu miały zakaz pokazywania się publicznie, po 22 98% społeczeństwa wyglądała na stan po spożyciu. Oczywiście nie byliśmy na amfiteatrze tam gdzie koncerty bo wjazd za drogi ale na ilość atrakcji nie można było narzekać.
    Ludzie rozpierdalali tekstami np. gościu idący z browarami deptakiem rzecze do nas: ty patrz kurwa jaka zajebista dziwka na rolkach tam stoi po czym podbija do niej nawiązać nowa znajomość ;) albo uczestnicy kolonii, opiekun: kolonia tutaj, wychowanek z wyczesanym akcentem: harem za mną. Ale najlepsza była blondyna oczywiści jak wszyscy w stanie po spożyciu. Idziemy sobie chodniczkiem, naprzeciwko nas zatrzymała się niczego sobie dziewuszka. W szybkim tępię wykręciła się ściskając nogi i patrząc nam błagalnie w oczy powiedziała siku mi się chce - już chcieliśmy się zlitować i jej pomóc, ale niestety, nas dwóch i nie lubimy się dzielić więc poszliśmy dalej…
    Ogólnie miasteczko zajebiste, najchętniej byśmy się tam przeprowadzili jak by takie imprezy codziennie były. Za rok trzeba obowiązkowo tam jechać.

    P.S.: Notka autorstwa mojego i Rava


    Prawda, że zdolny jestem :D

    Jakby ktoś chciał filmik jak to dzieło powstawało to zgłaszać się.

    Balecik wczoraj był przedni, Ania świetnie zorganizowała 18stkę, ludzi było sporo, było z kim się pobawić, bo solenizantka ma fajne koleżanki, tylko ta "popielniczka" coś taka nie tego była... Nawet była okazja odnowić stare znajomości z przed 5 lat - okazało się, że mamy wspólnych znajomych, w końcu mały ten świat... tylko trochę mi Pisanka żal, chłopak musiał za szofera robić i na trzeźwo siedział - i chwała mu za to ;)
    A dziś symboliczne zmęczenie i syndrom wczorajszego dnia... podleczony kawą z mlekiem. Wieczorem zaaplikuję sobie jakieś dobre lody dla uzupełnienia cukrów i wszystko wróci do normy :D
    Przypomniało mi się dziś o świetnym miejscu na wypicie piwka które zostało mi pokazane coś ponad rok temu. :D
    Owy plener jest tylko 1,3 km od mojej chaty w kierunku na Dzbenin, całość znajduje się nad sporym stawem, na którym do dyspozycji mamy łódkę i dwa rowerzyki wodne. Z kranu leci browar Warka w przystępnej cenie 4 zł, ponadto można zjeść jakiś obiadzik lub smażoną rybkę jak by ktoś zgłodniał.
    Dziś miałem okazję obczaić w.w. miejscówkę z Sister ;) i spokojnie możemy polecić, jedynym minusem jest spora ilość komarów wieczorem.

    A to ja mam jakąś siostrę <?>

    -
  • nie wpychać w siebie tyle ciasta i nie popijać napojami gazowanymi wszelkiej maści
  • nie pić na dworze w temp. poniżej 10 st. C wódki popijanej zimnymi 3ma cytrynami mając na sobie cienką koszulkę
  • nie śpieszyć się z piciem zimnego piwa
  • pustki w portfelu
  • co roku w święta powtarza się ten sam schemat
  • +
  • poznane nowe osoby
  • lany poniedziałek był suchy jak nigdy
  • więcej + nie pamiętam, serdecznie za nie żałuję bólem gardła i głowy oraz proszę cię aspirynko o szybkie postawienie na nogi.
  • Tak, tak odwiedziłem wczoraj Starą Chatę. A jeszcze niedawno w ogóle mnie tam nie ciągnęło. W końcu ostatki i okazja odreagowania stresów popieprzonej szkoły i codziennego życia... Już wiem co tych wszystkich ludzi tam ciągnie, nie powiem co, ci co byli wiedzą o co be, a ci co nie byli nich idą i też się dowiedzą...
    Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju, jak można przefarbować calutkie białe buty na calutkie czarne buty - w końcu zdolny jestem :p Ale mniejsza o buty, bo było warto... (na szczęście się doprały)
    To jak Ukasz (kwadrat) kiedy się wybierasz do starej<?>

    Właśnie dostałem propozycję wypadu do Xclubu ale niestety musiałem odmówić z powodu braku funduszy i innych mało ważnych rzeczy :(

    P.S. Tak siedzę i się zastanawiam, czy ja czasem nie jestem za bardzo złośliwy, uszczypliwy czy jak to tam zwał... jeśli kogoś obraziłem/uraziłem w ostatnim czasie to sorka, i nie bierzcie tego do siebie ;)

    Dawno w Ostoii nie widziałem tyle ludu i takiej atmosfery :d
    Było zajebiście tylko że za wcześnie wróciłem więc nie było tak jak być powinno bo... "kropki niech pozostaną kropkami" :p
    Wczoraj po zakończeniu roku nie dogadaliśmy się z super zgrana klasą gdzie i kiedy iść uczcić zakończenie roku więc ustawiłem się ze Szczepanem na 18 w miasto.

    W południe skoczyłem na działencję trawkę skosić po czym po 16 ustawiłem się z __PoCaHoNtaS__ (pozdro dla niej) na rowerzyk - i nawet fajnie było :d

    Szczepi później zaszedł, udaliśmy się na plaże na <piwo> popatrzyliśmy chwile na darcie mordy jakiś metalowców czy jak to zwał - bo słuchać to tego raczej się nie dało. Postanowiliśmy iść na Ostoję na disco, oczywiście najpierw mały falstarcik przed karczmą, a później legal na plenerze. A że we 2 było nudno, za telefon i do starch sprawdzonych znajomości czy wpadna na beer no i wpadły. Ale zanim doszły jakaś narąbana menda marna jak noc się do nas dosiadła z zapytaniem czy mamy papieroska, a że nie palący (no może okazjonalnie po małym wcięciu) nie poratowaliśmy owej postaci, za to ona qrwa mnie proratowała wylewając mi pół browca - no qrwa co to ma być. Gdy Kamilka z Wójkiem i Marta doszli to po piwku i na parkiet ;) dopiero się rozkręcałem, a tu do domq trzeba się zbierać.

    Po odprowadzeniu koleżanek sciągnełem na 2 i jak się walnołem na kojo to aż się wstawać bałem. A rano dała się we znaki chrypka, tupot białych mew, ból głowy, susza w gębie, bolące nóżki i wszystko co temu toważyszy. A jeszcz gratis tak gorącoooooo

    Szczepi żyjesz<?>

    No więc dziś sobotka, w planach było iść na miasto i się udało ale niestety bo bez Mefia ośka mu pizdła i troszkę humorek mu się zwalił.

    Poszedłem sam ze Szczepanem. Naszym celem była Ostoja ale niestety zajeta bo komuś wesele się zachciało w niej organizować więc po małym <piwo> na fortach bujneliśmy się na plaże po następne , mała konwersacja na ławeczce nad brzegirm zajeczystej Narwi o pierdołach i wakacjach w Elganowie :D i udaliśmy się na tzw. kółka.

    Naszym oczom ukazały się dwie znajome postacie (Milena & Kasia P.), pogadaliśmy troszkę o szkole, Szczepi najadł się paluszków (Lajkonik rządzi) po czym panie udały się do domq, a my do Ptysia (była Żabka)gdzie zaopatrzyliśmy się w Orbitki i prosta do domku.

    Pozdro 4 all & dla Ani K. co z Fretką (czy tam Retką na spacerze była i swym Boyem

    Marlena nie przejmuj się co ludzie gadają, 3maj się ;)

    Grill

    Przedwczoraj miał miejsce Grill u klaudi na działce, było w miarę spox i fotki nawet są tylko mi sie nie chce ich tu wwalać, jak ktoś chce to niech się odezwie do mnie albo do Rava. A po "grilu" udaliśmy się na działęcję do mnie bo ziomalom musiały % się ulotnić ;), a i zapomniał bym o wypasionym żucaniu "dyskiem" - latał jak chciał menda jedna. Dobra starczy chyba


    Rajd

    Wczoraj miał miejsce VIII Rajd Rowerowy Radia OKO, traska miała 62 km ale mi jakoś troszkę ponad 80 wyszło :p W połowie było ognicho z kiełbaskami, a po powrocie grill w Ostoji za free <lol>

    Nie byłeś - żałuj bo było dosyć spox.


    Rybki

    A dziś rano o 3.30 zryw na rybki na tzw. Siekierkę. O dziwo moje pierwsze wędkowanie na legalu i sam komendant straży rybackiej mnie skontrolował, może na piwko zbierał ;), a tak wogóle to marnie rybki brały.

    Nie mam weny żeby dalej pisać bo się nie wyspałem <hahaha> ale wiem napewno, że nie jaki Mefjush pisze zawaliste notki.
    Grila u mnie na działce uważam za udanego, rozpoczęcie sezonu jush było ;) Piwo, wino itp.
    LOOZ

    Zaporaszam wszystkich na rajd rowerowy 3 maja spod Ostoi o 9.00