Chmura pyłu nad Europą, loty wstrzymana itd. Jedna ze stacji tv podając wiadomości skorzystała z www.flightradar24.com, znacznie lepiej serwis wygląda online. Polecam
Nawet w sytuacji, gdy grozi to chwilowym przepełnieniem.

W. Cejrowski, Rio Anaconda


Bierzemy najbliżej leżącą nas książkę
Otwieramy na 123 stronie
Przepisujemy 5-te zdanie z tej strony
Propagujemy zabawę dalej.
Jeśli nie masz bloga pisz w komentarzach.
Ciężko było, trochę się wódki i piwa piło...
Ale udało się, pozaliczane wszytko za pierwszym podejściem pomijając matmę. Ona za drugim z małą pomocą telefonu, mmsów i kumpli rozrzuconych po świecie :D 3.0 - wystarczy i jestem happy jak widać.
Teraz może wreszcie będzie troszkę czasu na "małe co nieco"
Z powodu braku internetu oraz możliwości podłączenia go za rozsądną cenę oraz biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam u kogoś w mieszkaniu zdecydowałem się na Blueconnect'a w sieci Era.

Podpisałem umowę na 24 miesiące, abonament będę płacił 47,58 zł na miesiąc. Z powodu ograniczonego funduszu nie mogłem wziąć sobie ExpressCard - koszt około 350 zł i sprzętu (brak gniazda PCMCIA - koszt urządzenia 1,22 zł) został mi do wyboru modem HUAWEI E220 podłączany do gniazda USB - koszt 1,22 zł. Po ponad tygodniowym bieganiu po salonach Ery i czekaniu na dostawę modemików udało się go zdobyć.
Po podłączeniu modemu do gniazda nie robimy nic, automatycznie uruchamia się instalator pozwalający zaaplikować soft Ery, wszystko intuicyjne i proste gotowe natychmiast do korzystania z usługi. Aplikacja Ery pozwala na śledzenie zasięgu i rodzaju na bieżąco (GPRS, UMTS, HSDPA) oraz ilość pobranych i wysłanych danych w bieżącej sesji oraz od początku (istnieje możliwość restartu licznika). Ponadto mamy do dyspozycji kontakty, wiadomości sms (wysyłanie i odbiór) a po włożeniu karty sim do telefonu normalna możliwość dzwonienia itp. (koszty połączeń 0,72 zł za min i 0,20 zł za sms).
Na Saskiej Kępie w Warszawce w bloku zasięg UMTS, bliżej okna HSDPA, nie przerywa połączeni i jak na razie nie mam zarzutów pomijając fakt iż w najniższym abonamencie limit danych to 0,5 GB.


Test prędkości na speedtest.pl
Download: 1530 kbps
Upload: 100 kbps
Wylądowałem w warszawie. Nie mogłem od dłuższego czasu się tego doczekać ale zmieniłem zdanie. Dobrze, że już zaczęła się praca :D w weekend wykłady i jakoś to będzie. Okazało się, że kumple z liceum mieszkają na tym samym osiedlu co ja, już jest z kim piwo wypić ;)
Szkoda, że tu gdzie mieszkam nie mogę połączyć się z jakimś netem bezprzewodowo… a 200 metrów dalej jest bez problemu, i weź tu lataj i szukaj… Ratuje mnie to, iż hotspot mam w pracy do bólu.
Troszkę wolnego, a dokładniej jeden dzień i wpadłem od razu w rodzinne strony, w stolicy zdążę się jeszcze nasiedzieć, jutro z samego rana wracam.
Mam nadzieję, że jakoś dam radę
Wakacje się skończyły co dla niektórych... Ja ciągle jeszcze mam, jedyne i niepowtarzalne, najdłuższe w czasie swojej edukacji.
Jako takich wakacji to nie miałem, praca i te sprawy... Już niewiele mi pozostało pracować i mieszkać w rodzinnym mieście, Czy dobrze czy źle to się okaże, ale trochę szkoda, zawsze coś się działo i było wesoło jak nie w owej pracy to poza nią.
Dziś nockę miałem, piątek i sobota są najgorszymi dniami pracy na stacji paliw gdzie jest fast food. Jak zawsze panowie policjanci wpadają na kawkę bądź też herbatkę... Do 1 w nocy było trochę niedobitków chcących piwo i hod-doga... Godzina 3 z hakiem jak już wszystko się uspokoiło, gdy przyszedł czas na jazdę na szmacie przyszło dwóch gości, jeden wziął kupił dwa piwa, drugi stał przy kasie i coś motał... Schowł sobie do kieszeni nakładki wibrujące Durex play, na prośbę pokazania zawartości kieszeni wyjął jedną... Gdyby to był batonik pewnie nikt afery by nie robił, ale za alkohole, prezerwatywy, papierosy i wszystko to co jest za kasą bądź obok ponosimy odpowiedzialnośc finansową. Kieszeń była nadal wypchana, a na półce braki, a gościu się upierał że nic nie ma, włączyliśmy "napadówkę", kumpel ustał w drzwiach, ja za telefon 997 krótka rozmowa z oficerem dyżurnym, rzucone hasło (tutaj nazwa firmy w której robię), minęła może 1 min, na parkingu zaroiło się od radiowozów niczym na amerykańskim filmie, prawie od razu przyjechała ochrona - zawsze są po około 6 min, teraz byli po 2. Niestety amator wrażeń seksualnych zwątpił w swoje szanse, opróżnił kieszenie - wysypał 5 gadżetów i pod osłoną nocy uciekł w stronę pobliskiego marketu. Czy go znaleźli czy nie okaże się jak po weekendzie pójdę do pracy...
Nigdy nie miałem zaufania do policji itp. i zastanawiam się czy reakcja była natychmiastowa ze względu na "kawę" czy chęć wykazania się...
Dawno nic nie pisałem. Praca, rozrywki różnego rodzaju, praca, mazurki itp. itd. więc ogólnie nie było czasu...
Ostatni tydzień prawie cały na mazurkach spędziłem, wygrzałem się na słoneczku, opiłem piwska, wymoczyłem dupsko w wodzie i rozszerzyłem horyzonty o Olę i Kasię :8
Ogólnie zajebiście było tylko szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy... Może i dobrze, bo by człowiek w alkoholizm przez te mazury popadł ;)

Wczoraj miałem okazję bawić się na upragnionym weselu bowiem już ze 3 lata nie było gdzie - jako osoba towarzysząca. Imprezka przednia, partnerka też wymarzona ogólnie tego było mi trzeba...

Zapowiada się koniec przygód na te wakacje, zostaje już tylko w najbliższym czasie praca, praca, praca... <diabel>

Wracam po nocy z pracy do domu, Była to trzecia noc z kolei, 8.15 kładę się spać. Z życia zostaje wycięty fragment 10 godzin które można było spożytkować jakoś lepiej, ciekawiej...
Dziwny senny obraz pałęta się w głowie, w momencie kulminacyjnym budzę się.
Standardowo jak zawsze patrzę na zegar tykający na ścianie, wskazówka pokazuje 6.15 w pokoju szaro, na dworze deszczowo święcie przekonany, że dopiero 6 rano zamykam oczy i próbuje spać dalej. Ale ale chwila namysłu, telefon do ręki Odebrano 1 wiadomość linijka wyżej widnieją cyferki 18.15 i wszystko jasne... przejebałem cały piątkowy dzień.
Ludziska co lepsze, jakieś rady macie; Geodezja i Gospodarka Przestrzenna czy Mechanika i Budowa Maszyn oba na UWM w Olsztynie, a może Logistyka na Wacie?
Rzuciłem truskawkowy biznes... Nie podobał mi się brak grafiku i niewiedzą kiedy znów do roboty, czekanie na telefon czy zadzwonią czy nie itp. W poniedziałek skoczę po zapłatę i finito.
Zamieniłem truskawki na biznes paliwowy na jednej z pobliskich mi stacji. Po pierwszych czterech godzinach "pracy" polegającej na szkoleniu się, pogłębianiu wiedzy z zakresu ppoż. i bhp, zwiedzaniu studzienek i składaniu autografów na stercie papierów nie zapominając oczywiście o kawie dorobiłem się spodni i dwóch koszul oraz oczywiście długopisu. We wtorek zaczynam już na poważnie. Jak będzie to się okaże ;)
Wczoraj poszedłem pierwszy raz do roboty. Na pierwszy rzut trafiła się trzecia zmiana czyli od 20 do 4 dziś to samo prawdopodobnie – czekam na telefon, jak zadzwoni znaczy, że wolne...
Poszedłem, zameldowałem się u brygadzisty, dostałem wypasiony, zielony trochę podarty zestaw ciuchów - kurtka, spodnie (dobrze że mają szelki bo bym zapewne zgubił), trendy czepek z firanki i wełniane zimowe cienkie ale ciepłe rękawiczki stanowiące ostatni szyk mody na nadchodzący sezon jesień-zima i oczywiście słuchawki jak czołgisty służące zarówno jako nauszniki :D
Dotarłszy na halę i do swojej maszynki zostałem wtajemniczony w zasady działania urządzeń i tego co robić. Bierzemy papierowy worek, podpinamy do wielkiego lejka odmierzającego 25 kg mrożonych truskawek w plasterkach, po napełnieniu worek odpada, łapiemy za maszynkę do szycia i zszywamy, tak powstały pakunek rzucamy na detektor metalu, a następnie na paletę. Oczywiście zadania są podzielone pomiędzy trzy osoby.
O północy przyszła pora na wymarzona przerwę w czasie której mamy do dyspozycji na stołówce dwa czajniki, mikrofalówkę, zmywarkę, full truskawek do skonsumowania, mineralną i przy odrobinie szczęścia już zaparzoną kawkę bądź herbatkę czekającą na wypicie.
Pierwszym pytaniem przed wyjściem na przerwę było "jarasz zioło?" Niestety nie, po przerwie już wiedziałem o co c'mon - ziomy wrócili pełni energii jak nowo narodzeni :p
Pierwsza noc jakoś zleciała, zacząłem robotę jak było widno, skończyłam jak było widno wraz z bólem rak i nóg. Ogólnie atmosfera spoko jak na pierwszy dzień... Po zwleczeniu się z łóżka panujące uczucie nieprzydatności i wrażenie, że było się wczoraj na ostrym balecie z dużą ilością alkoholu... Zobaczymy jak będzie dalej.
Obejrzałem sobie i spodobało mi się, troszkę pogmatwane ale dość ciekawa wizja przeznaczenia i ingerencji w bieg wydarzeń. Jak to film z Denzelem Washingtonem sensacyjny... FBI, terroryści i te sprawy.
Od razu zassałem Beach Boys - Don't worry baby :D
Miałem przyjemność obejrzeć w kinie na dużym ekranie.
Film nawet fajny tylko troszkę monotonny prawie, trzy godziny siedzenia i patrzenia na walkę pomiędzy statkami - troszkę za dużo tego.
Efekty specjalne dopracowane, wszystko ładnie pięknie i realistycznie... tylko ten spadochron z żagla przegięty. Humor jak to z poprzednich części, głównie Sparrow ma cwane teksty. Nawet mi się podobało tylko ci niewychowani ludzie obżerający się żarciem w szeleszczących opakowaniach byli dość irytujący.
Tym razem Will Turner (O. Bloom), Elizabeth Swann (K. Knightley) i załoga Czarnej Perły wyruszają na Daleki Wschód, by odnaleźć kapitana Jacka Sparrowa (J.Depp) i mapy wskazujące położenie tajnej skrytki Davy'ego Jonesa (B. Nighty). Kapitanem na ich statku jest Barbossa (G. Rush) zaciekły wróg Jacka Sparrowa i były zbuntowany pierwszy oficer na Czarnej Perle. Will stara się nie tylko odnaleźć Jacka ale też uwolnić swojego ojca spod władzy okrutnego Jonesa. Bohaterowie postanawiają odszukać Perłę, ponieważ jest ona jedynym statkiem, który może doścignąć Latającego Holendra. Tymczasem lord Beckett (T. Hollander) wraz z komandorem Norringtonem (J. Davenport), Davym Jonesem oraz okrutnym piratem Sao Feningiem zawiązują umowę mówiącą o zlikwidowaniu piratów na wszystkich morzach świata. Uciekając przed nimi, Will, Elizabeth i Barbossa wpływają na nieznane wody. Udają się na Kraniec Świata.

Magda M.

O dawno chyba nic nie pisałem... a na pewno nie "hmmm".
Co ja tu będę dużo pier..., matury pisemne już za mną teraz ustne zostały i nuda nudę pogania.

A tak w ogóle dowiedziałem się dziś co tak naprawdę robi kogut w kurniku i jak to kurki robią :p W końcu skąd miałem wiedzieć, z miasta jestem. Zdobytą wiedzę przekazałem dalej wiec się chyba nie zmarnuje ;)

Wczoraj stałem się absolwentem liceum ogólnokształcącego. Minęły czasy stresów szkolnych, bania się czy spytają czy nie, czy kolejną oceną będzie pała czy piątka ;)
Trzy lata minęły szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał.
Pozostaje teraz myśl gdzie dalej, co dalej i jak dalej, o maturze już nie wspominając.
Świadectwo oblane dość ciekawie... stłuczka na plaży wraz z melanżem, disco z małolatą na szyi (chyba pijany byłem), miły pan policjant o 2.30 i oczywiście poranek z chrypką i lekkim kacykiem - spojrzenie mamy bezcenne :8
Będzie co wspominać...<rotfl>
I doczekałem się niestety...
Zostałem okuty w aparacik. Miałem dylemat co do wyboru koloru gumek, obecnie mam błękitne - pani dentystka pomogła wybrać na pierwszy raz, niby pod kolor oczu :p Za miesiąc walne sobie jakieś bardziej fizzy, do wyboru wszystkie kolory tęczy ;) Jakieś propozycje może?
Zaczynam czuć jak działa to żelastwo, ból zębów się rozkręca...
Jakoś tak dziwnie dowartościowany się czuję, tyle mamony na zebach i ten blask walący po gałach przechodniów :8
Już nie wspomnę o tym moim wymasowanym czółku <wow>


P.S. Chcesz mnie wesprzeć na duchu skontaktuj się w celu otrzymania nr konta na które wpłacisz datki na piwo.
Byłem dziś w Wawce, biorąc pod uwagę fakt, że father lekko nie domagał jechałem do, w i ze stolicy za kółkiem. Przerażała mnie myśl jazdy w godzinach szczytu, w obcym wielkim mieście. Ogólnie nie było źle, wystarczyło wczuć się w chamską jazdę warszawiaków. Oczywiście nie będę się rozczulał nad zszarpanymi nerwami i tymi kilkoma siwymi włosami...
Pierwszy raz mam za sobą ;) i czekam na następny :D
Meksykańsko-hiszpański baśniowy dramat, thriller, fantasy dla dorosłych.
Akcja filmu toczy się w Hiszpanii pod rządami generała Franco wprowadzającego faszystowski ład. Bohaterką jest dwunastoletnia samotna Ofelia, która wraz z matka spodziewającą się dziecka przybywa do malutkiej mieściny. Dziewczynka, przed otaczającym ją okrucieństwem ucieka wyimaginowaną rzeczywistość, w bajkowy labirynt pełen fantastycznych stworów...
Więcej tutaj.
Film godny uwagi, nie wszystkim może się spodobać - kino artystyczne - ale zapewne większości na pewno ;)
O pierdziele! Wyglądam przez okno, a tu śnieg... Chyba komuś tam na górze święta się pomyliły... :<
Lany poniedziałek dosłownie jest lany... Niektórzy to już wczoraj zalewać zaczęli pełne żołądki.
Z okazji świąt Wielkiej Nocy, Wesołego zająca, szczerbatego barana, wielkiego malowanego jajka, syto zastawionych stołów, samych radości, wiosennego nastroju, tego wszystkiego co na co dzień brakuje i wyjątkowo mokrego Śmigusa Dyngusa.
I jak ktoś ostatnio powiedział, spełnienia tylko części marzeń, bo o czym byśmy marzyli jak by się wszystkie spełniły.;)